Zapisz się na bezpłatny WordPressowy newsletter i odbierz checklistę za 0 zł!
Dowiedz się, na co zwrócić uwagę przed oddaniem strony klientowi, by była bezpieczna i funkcjonalna!


Grzeczność, która kosztuje fortunę
Wiele dziewczyn w branży boi się, że wysłanie czy nawet zaproponowanie umowy „wystraszy” klienta. Myślisz sobie: „Przecież on wydaje się taki miły, po co psuć atmosferę paragrafami?”. To błąd, który kosztuje tysiące złotych i nieprzespane noce. Brak umowy to zaproszenie do tańca pt. „a możesz jeszcze tylko to poprawić?”. Bez jasnych zasad stajesz się darmowym supportem do końca życia, a Twój czas przecieka przez palce, bo nie potrafisz powiedzieć „nie”, skoro nigdzie nie jest napisane, za co właściwie Ci płacą.
Największy rak WordPressowych projektów? Scope creep, czyli pełzający zakres projektu. Zaczynasz od prostej wizytówki, a kończysz konfigurując zaawansowany system rezerwacji, bo „przecież to tylko jedna wtyczka”. Jeśli w Twojej umowie nie ma czarno na białym zapisanej liczby tur poprawek i definicji „zakończenia etapu”, to gratuluję – właśnie oddałaś stery nad swoim życiem komuś, kto nie ma pojęcia o Twojej pracy. Umowa musi precyzyjnie określać, gdzie kończy się Twoja dobra wola, a zaczyna dodatkowa praca, za którą wystawiasz nową fakturę.
Prawdziwa profesjonalistka nie wstydzi się prosić o zadatek. Jeśli boisz się wpisać do umowy harmonogramu płatności (np. 30/40/30 lub 50/50), to znaczy, że nie traktujesz swojego biznesu poważnie. Umowa ma chronić Twoje prawo do wynagrodzenia nawet wtedy, gdy klient nagle „zawiesi projekt” na trzy miesiące, bo pojechał na Bali. Pamiętaj, że w WordPressie często utykamy na etapie czekania na treści od klienta – dobra umowa przewiduje rozpisane harmonogramy, ewentualne kary za przestoje, lub pozwala zamknąć projekt z treścią roboczą po określonym czasie bezczynności. Bez sensu tracić miejsce w kalendarzu na realnie płacące zlecenia, bo wciąż „czekasz na teksty od pani Kasi”.
Jest jeszcze jedno, krytyczne ryzyko, o którym zapominasz w fazie „miłego ofertowania”: odpowiedzialność za błędy i bezpieczeństwo. Jeśli nie masz umowy, która jasno określa granice Twojej odpowiedzialności, klient może próbować obarczyć Cię kosztami za każdy błąd wtyczki, który położył sklep w Black Friday. Bez zapisu o tym, że nie odpowiadasz za utracone korzyści ani za błędy osób trzecich (twórców wtyczek/hostingu ale także wynikających z zaniedbania aktualizacji), ryzykujesz nie tylko honorarium, ale i własny majątek. Profesjonalna umowa to jedyny sposób, by klient zrozumiał, że jesteś wykonawczynią strony, a nie wieczystym gwarantem bezpieczeństwa… całego internetu.
Jeśli nadal pracujesz „na gębę” albo na wzorze ściągniętym z darmowego forum w 2018 roku, to bawisz się w piaskownicy i liczysz na to, że nikt Ci nie zniszczy zamku z piasku.
Profesjonalizm zaczyna się tam, gdzie kończą się domysły. W kursie WordPressPLUS uczę Cię nie tylko WordPressa, ale przede wszystkim jak być pewną siebie wykonawczynią, która wie, ile jest warta jej godzina pracy i jak jej pilnować.
Pytanie na dziś: Czy Twój obecny „system” pracy przetrwałby konfrontację z klientem, który nagle stwierdzi, że jednak nie zapłaci ostatniej raty, bo „mu się odwidziało”? Jeśli poczułaś właśnie skurcz w żołądku, to wiesz, co masz robić.
Ps. Chcesz wiedzieć więcej o WordPressie i o tym jak tworzyć funkcjonalne, czytelne i skuteczne strony WWW – z przemyślaną architekturą, dobrą obsługą klienta i sprawdzonym procesem współpracy? Nauczę Cię tego!

Ps. Chcesz wiedzieć więcej o WordPressie i o tym jak tworzyć funkcjonalne, czytelne i skuteczne strony WWW – z przemyślaną architekturą, dobrą obsługą klienta i sprawdzonym procesem współpracy? Nauczę Cię tego!
Sprawdź kurs WordPressPLUS w którym daję Ci wiedzę nie tylko o samym WordPressie, ale także o strategii planowania strony, rozwiewam wątpliwości o technikaliach i pokazuję, jak wygląda proces pracy z klientem! A nawet dam Ci swoją własną checklistę podsumowującą pracę!