Zapisz się na bezpłatny WordPressowy newsletter i odbierz checklistę za 0 zł!
Dowiedz się, na co zwrócić uwagę przed oddaniem strony klientowi, by była bezpieczna i funkcjonalna!


Postanawiasz zarabiać na stronach internetowych, choć do tej pory nie miałeś z tym nic wspólnego. Wpisujesz kilka zdań, klikasz „generuj” i po chwili masz gotową stronę internetową. Wygląda nowocześnie, ma ładne zdjęcia i płynne animacje. Wystarczy tylko wystawić klientowi fakturę, prawda?
No nie. Na pewno jedno pytanie zostaje bez odpowiedzi: skąd wiesz, że ona naprawdę działa? Że ktoś, kto na nią trafi, znajdzie formularz kontaktowy, zrozumie ofertę i w ogóle zechce kliknąć „kup” albo „skontaktuj się”? Sama estetyka nic o tym nie mówi, a właśnie dlatego umiejętność oceny efektu pracy AI staje się dziś ważniejsza niż umiejętność pisania promptów.
Jeszcze kilka lat temu, żeby postawić stronę internetową, trzeba było znać HTML, CSS, czasem JavaScript albo przynajmniej WordPressa od podszewki. Dziś wystarczy opis w kilku zdaniach i AI generuje gotowy projekt, a czasem nawet działającą witrynę. Łatwo w tym momencie pomyśleć, że wiedza przestała być potrzebna. Nic bardziej mylnego.
AI wykonuje zadanie, ale nie bierze odpowiedzialności za jego jakość. Nie zastanawia się, czy użytkownik bez problemu znajdzie formularz kontaktowy, co się dzieje z jego danymi po wysłaniu, czy oferta w ogóle przekonuje, albo czy menu prowadzi do rzeczy, które faktycznie mają znaczenie dla biznesu. To nadal rola człowieka i jeśli pracujesz jako freelancer albo wirtualna asystentka budująca strony dla klientów, to właśnie ta rola jest Twoją realną wartością, nie sam fakt, że „umiesz obsłużyć AI”. Tak samo jak fakt, że umiesz obsłużyć WordPressa też nie wiele zmienia.
Coraz częściej widzę projekty, w których ktoś wygenerował stronę, opublikował ją bez żadnej weryfikacji i uznał temat za zamknięty. Efekt bywa taki, że strona wygląda profesjonalnie na zrzucie ekranu, ale w praktyce nie realizuje żadnego celu biznesowego, nie mówiąc już o tym, że nie spełnia wymogów prawnych. To nie jest problem samego narzędzia tylko braku wiedzy potrzebnej do oceny tego, co ono wyprodukowało.
Jednym z największych problemów projektów generowanych przez AI jest to, jak łatwo pomylić estetykę z użytecznością. Kolorystyka może być atrakcyjna, zdjęcia efektowne, animacje płynne – i mimo to użytkownik może zupełnie nie wiedzieć, co ma zrobić dalej.
Przycisk kontaktu bywa ukryty w stopce albo schowany tak, że nikomu nie będzie chciało się go klikać. Nagłówki nie prowadzą przez treść, tylko układają się w przypadkową sekwencję ładnie brzmiących haseł. Najważniejsze informacje giną wśród ozdobników, bo AI nie wie, które z nich są najważniejsze dla akurat Twojego klienta.
Tu z pomocą przychodzi coś, co powinno być podstawą warsztatu każdej osoby projektującej strony – heurystyki użyteczności Nielsena. To zestaw dziesięciu zasad, które od lat pomagają ocenić, czy interfejs faktycznie służy użytkownikowi, czy tylko dobrze wygląda. Kilka przykładów, które warto sprawdzać przy każdej stronie wygenerowanej przez AI:
AI potrafi wygenerować układ atrakcyjny wizualnie, ale całkowicie pomijający cele biznesowe strony. Wtedy witryna świetnie prezentuje się w portfolio, ale nie pomaga zdobywać klientów ani realizować żadnego z założonych celów. Nie wystarczy wydłużyć prompta o kilka zdań.
Nie musisz być ekspertką we wszystkim naraz. Wystarczy znać podstawy kilku obszarów na tyle dobrze, żeby zauważyć błędy, których AI samo nie wychwyci. Oto obszary, na które warto zwrócić uwagę.
Architektura informacji. To sposób, w jaki układasz treści i menu tak, żeby użytkownik intuicyjnie wiedział, gdzie czego szukać. AI może wygenerować strukturę logiczną z punktu widzenia danych modelu językowego, a nie właściciela firmy, ani z punktu widzenia klienta, który wchodzi na stronę pierwszy raz w życiu.
UX i zachowania użytkowników. Chodzi o to, jak ludzie faktycznie się poruszają po stronie – skąd wzrok zaczyna skanowanie, gdzie szuka przycisku akcji, ile czasu daje stronie, zanim ją opuści. Model skanowania strony typu F albo Z.
Projektowanie interfejsów i typografia. Kontrast, odstępy, hierarchia wizualna – to decyduje o tym, czy tekst da się w ogóle przeczytać, a nie tylko zignorować.
HTML i CSS. Nie musisz kodować od zera, ale znajomość podstaw pozwala poprawić to, czego AI nie dopracowało – złamany układ na telefonie, nieprawidłową hierarchię nagłówków czy błędy w strukturze semantycznej.
Podstawy SEO. Projektując musisz zadbać o meta titles, meta description, prawidłową strukturę nagłówków czy linkowanie wewnętrzne w sposób, który faktycznie wspiera widoczność w wyszukiwarce.
Dostępność zgodna z WCAG. Kontrast kolorów, opisy alternatywne obrazków, nawigacja z klawiatury – to obszary, które decydują, czy strona jest dostępna dla wszystkich użytkowników, nie tylko tych bez żadnych ograniczeń.
Optymalizacja wydajności. Strona może wyglądać świetnie i jednocześnie ładować się kilkanaście sekund, bo zdjęcia nie zostały skompresowane, a skrypty dublują się bez potrzeby.
Bezpieczeństwo stron internetowych. Formularz zbierający dane osobowe bez odpowiedniego zabezpieczenia to nie jest drobiazg, to realne ryzyko prawne i wizerunkowe dla Twojego klienta.
Zasady projektowania pod konwersję. Strona ma nie tylko wyglądać, ale też sprzedawać, umawiać rozmowy albo zbierać zapisy. AI nie wie, który układ CTA faktycznie działa w danej branży.
WordPress oraz wykorzystywane motywy i wtyczki. Jeśli budujesz strony na WordPressie, warto wiedzieć, które motywy i wtyczki są stabilne, szybkie i bezpieczne, a które generują problemy w dłuższej perspektywie. Można też zbudować stronę na samym kodzie ale czy taka strona będzie wspierała biznes klienta jeśli nie będzie w stanie sam jej edytować?
Znajomość tych obszarów nie oznacza, że musisz wszystko robić ręcznie. Oznacza, że potrafisz spojrzeć na gotowy projekt i powiedzieć: to jest dobre, a to trzeba poprawić – zanim opublikujesz stronę i klient zacznie na niej tracić potencjalnych klientów.
Sztuczna inteligencja bazuje na wzorcach znalezionych w danych treningowych. Nie zna jednak konkretnych klientów Twojego zleceniodawcy, ich obaw, sposobu podejmowania decyzji ani rzeczywistych celów biznesowych. Nie wie, jakie pytania najczęściej padają podczas rozmów sprzedażowych i jakie argumenty faktycznie przekonują odbiorców do kontaktu.
Dlatego dwie strony wygenerowane przez AI dla różnych firm z tej samej branży bywają niemal identyczne – ten sam układ, podobne nagłówki, te same ogólne obietnice. Widać to szczególnie wyraźnie w grafikach – plakatach wydarzeń wygenerowanych na szybko przez osoby, które zamiast otworzyć Canvę albo zlecić projekt grafikowi, zleciły to modelowi AI i opublikowały pierwszy wynik bez poprawek.
Dopiero wiedza o użytkownikach, architekturze informacji i komunikacji sprawia, że projekt zaczyna odpowiadać na realne potrzeby odbiorców, a nie tylko dobrze prezentuje się na ekranie laptopa podczas prezentacji dla klienta.
Zanim opublikujesz stronę wygenerowaną z pomocą AI, przejdź przez konkretną listę kontrolną. To nie jest formalność – to filtr, który oddziela gotowy produkt od pierwszego szkicu. Pamiętaj jednak że to nie jest kompletna checklista tylko to, od czego warto w ogóle zacząć.
Każdy z tych punktów to coś, czego nie sprawdzi za Ciebie żadne narzędzie generujące strony. To wymaga wiedzy i uważności człowieka, który rozumie, po co dana strona w ogóle powstaje.
Największą siłą sztucznej inteligencji jest szybkość. Potrafi przygotować szkic strony, zaproponować układ sekcji, napisać treści albo wygenerować kod w kilka minut. To ogromna oszczędność czasu, szczególnie na etapie pierwszej koncepcji.
Problem pojawia się wtedy, gdy pierwszy wynik uznajemy za ostateczny. AI nie powie Ci, że formularz jest zbyt długi, że kontrast utrudnia czytanie starszym użytkownikom albo że klient nie rozumie, czym zajmuje się firma po wejściu na stronę. Dlatego warto traktować ją jak bardzo sprawną asystentkę, a nie projektanta podejmującegp ostateczne decyzje. Najlepsze efekty powstają wtedy, gdy doświadczenie i wiedza człowieka spotykają się z szybkością sztucznej inteligencji – nie wtedy, gdy jedno zastępuje drugie.
Nie, ponieważ AI nie ocenia jakości własnej pracy ani nie zna realnych celów biznesowych klienta. Potrafi przyspieszyć proces, ale ostateczna weryfikacja i decyzje projektowe nadal wymagają wiedzy człowieka.
Najczęściej są to ukryte lub słabo widoczne przyciski CTA, niespójna hierarchia nagłówków, zbyt ogólnikowe treści oraz problemy z wersją mobilną i szybkością ładowania.
Nie trzeba znać kodowania na poziomie eksperckim, ale poziom średniozaawansowany pomaga wyłapać i poprawić błędy, których AI samo nie wychwyci, i skuteczniej komunikować się z narzędziami no-code.
Dobra strona prowadzi użytkownika do konkretnego działania i odpowiada na jego realne potrzeby. Ładna strona może dobrze wyglądać na zrzucie ekranu, ale nie realizować żadnego celu biznesowego.
AI potrafi dziś stworzyć stronę internetową szybciej niż kiedykolwiek wcześniej, ale to nie oznacza, że potrafi ocenić jej jakość. Nadal potrzebna jest wiedza z zakresu architektury informacji, UX, SEO, dostępności, wydajności, bezpieczeństwa i projektowania pod konwersję. Im większe masz doświadczenie w tych obszarach, tym lepiej wykorzystasz możliwości AI zamiast dać się jej zaskoczyć.
Jeśli budujesz strony dla klientów i chcesz nauczyć się nie tylko klikać przez kreator, ale świadomie projektować i weryfikować efekty pracy AI – zajrzyj do kursu WordPressPlus albo Advanced Pack Webdesignera. To właśnie ta wiedza odróżnia freelancerkę, która projektuje, od osoby, która tylko klika.