Jak wygląda dobra współpraca z wykonawcą strony internetowej?

Zamówienie strony internetowej to dla wielu przedsiębiorców moment ekscytujący, ale i stresujący. W końcu powierzasz komuś wizytówkę swojej firmy w sieci – narzędzie, które ma przyciągać klientów, budować zaufanie i generować sprzedaż. Niestety, historie o „stronach-widmo”, które nigdy nie powstały, wiecznych opóźnieniach i wykonawcach, którzy znikają po otrzymaniu zaliczki, wciąż krążą po forach i grupach branżowych.

Dobra współpraca nie jest kwestią przypadku, łutu szczęścia czy dopasowania charakterów – to przede wszystkim kwestia ustalenia jasnych, przejrzystych zasad już na samym początku naszej relacji biznesowej. Kiedy obie strony od pierwszego dnia wiedzą, czego dokładnie mogą od siebie oczekiwać, ryzyko nieporozumień drastycznie spada, a cały proces twórczy staje się znacznie bardziej efektywny i przyjemny dla wszystkich zaangażowanych osób.

Jak wybrać wykonawcę strony WWW i nie zwariować?

Zanim w ogóle zaczniesz rozmawiać o swojej nowej stronie, marce, kolorach i potrzebach, musisz wybrać, z kim chcesz pracować. I tu pierwsza zasada: nie kieruj się wyłącznie ceną. Najtańsza oferta na rynku ma swoją przyczynę – i zazwyczaj odbija się na jakości, czasie albo komunikacji.

Przyjrzyj się portfolio, ale nie tylko pod kątem estetyki. Wejdź na pokazane strony, otwórz je na telefonie, sprawdź, czy szybko się ładują. Pocztaj opinie – najlepsze mówią o procesie współpracy, nie tylko o efekcie. I już na etapie pierwszego maila obserwuj, czy wykonawca zadaje pytania o Twoje cele i grupę docelową, których funkcje potrzebujesz i cele sprzedażowe czy interesuje go wyłącznie Twój budżet.

Oprócz tego zwróć uwagę na to w jaki sposób się komunikuje – czy wiadomości są niechlujne, a może ewidentnie przygotowane z Chatem GPT? Jak szybko wykonawca odpowiada na wiadomości, a może oferuje możliwość spotkania wideo lub kontakt telefoniczny?

Komunikacja w trakcie projektu

Najczęstszy powód frustracji? Cisza. Klient wysyła maila, mija tydzień, dwa, a odpowiedź nie przychodzi. Albo odwrotnie – wykonawca prosi o materiały i czeka trzy tygodnie. Dlatego na starcie warto ustalić prostą rzecz: jak się kontaktujemy i jak często.

Nie chodzi o to, żeby codziennie pisać „jak idzie?”. Chodzi o rytm, dzięki któremu obie strony wiedzą, na czym stoją. Dzięki temu ustalenia nie giną między wiadomościami, notatkami ze spotkań i przypadkowymi komentarzami wysłanymi „przy okazji”. To szczególnie ważne przy projekcie strony internetowej, gdzie jedna drobna decyzja może wpływać na układ sekcji, treści, funkcjonalności albo termin kolejnego etapu.

Odpowiadaj też możliwie sprawnie, szczególnie wtedy, gdy wykonawca czeka na Twoją decyzję, teksty, zdjęcia, dane dostępowe lub akceptację projektu. Opóźnienia po stronie klienta, takie jak brak materiałów, brak decyzji albo rozproszone uwagi wysyłane w kilku miejscach, to jedna z najczęstszych przyczyn przesuwania terminów. Dobra komunikacja nie oznacza bycia dostępnym cały czas, ale oznacza przewidywalność, porządek i szybkie reagowanie w kluczowych momentach. Bardzo często słyszę od klientów, że im się nie spieszy dlatego nie wysyłają wszystkiego od razu. Nawet jeśli tak jest i w Twoim przypadku pamiętaj, że opóźnienia jednego projektu postępują kaskadowo i mają wpływ na inne projekty Twojego wykonawcy.

Przygotuj się, zanim napiszesz pierwszego maila

Wiem, że brzmi to banalnie, ale zdziwiłabyś się, ile projektów zaczyna się od zdania: „Zróbcie mi stronę, ma być nowoczesna i ładna”. Tyle że „ładna” dla każdego znaczy coś innego. Zanim skontaktujesz się z wykonawcą, poświęć godzinę na uporządkowanie myśli. Zastanów się, po co Ci ta strona – czy ma sprzedawać, budować wizerunek, zbierać zapytania. Pomyśl, kto będzie ją odwiedzał. Przejrzyj pięć, dziesięć witryn konkurencji albo firm z innej branży i zanotuj, co Ci się podoba, a co irytuje. Nie musisz mieć gotowych tekstów ani profesjonalnych zdjęć, ale ogólny kierunek bardzo pomaga.

Dobry wykonawca i tak zada Ci dziesiątki pytań, ale jeśli przyjdziesz choćby z zarysem, rozmowa od razu wchodzi na wyższy poziom. Po wysłaniu kilku maili z pewnością otrzymasz odpowiedzi i będziesz musiała wybrać z kim współpracować.

Tych rzeczy pilnuj od początku:

  • umowa określająca zakres, terminy, płatności i przeniesienie praw autorskich
  • hosting i domena zarejestrowane na Ciebie, nie na wykonawcę.

Umowa powinna zostać podpisana tradycyjnie (na papierze) o ile obie strony nie posiadają kwalifikowanych podpisów elektronicznych. Jeśli podpiszesz umowę poprzez skan lub z wykorzystaniem epuap – nie będzie ona skuteczna w zakresie przeniesienia praw autorskich.

Z kolei jeśli nie zadbasz o to by być właścicielem serwera oraz domeny prowadzącej do strony internetowej, a zostanie nim wykonawca, to w przypadku zerwania umowy albo nawet zachorowania wykonawcy możesz utracić wszystko.

Brak któregoś z tych elementów to ryzyko, którego nie warto brać na siebie.

Kolejne etapy projektowania strony WWW

Brief i pierwsze ustalenia

Wybrałaś wykonawcę. Teraz czas na brief – czyli rozmowę, w której obie strony opisują, co dokładnie ma powstać. Ile podstron, jakie funkcjonalności, jakie integracje. Do tego harmonogram, liczba rund poprawek w cenie i zasady płatności.

Wiem, że to brzmi nudno. Ale to jest ten moment, w którym zapobiegasz dziewięćdziesięciu procentom przyszłych nieporozumień. Wszystko, co ustalicie ustnie, powinno trafić do maila z podsumowaniem albo do umowy. Dzięki temu za trzy miesiące nikt nie powie: „ale ja myślałam, że…”.

Makieta i projekt graficzny

Kiedy ustalenia są zamknięte, powstaje pierwszy szkic strony. Najczęściej jest to strona główna – bo jest najważniejsza. Część projektantów wyśle projekt w Figmie albo makietę w formie obrazka PNG. Ja lubię pracować od razu w WordPressie. Dzięki temu układ można zobaczyć w taki sposób jakby to była prawdziwa strona WWW – można go przeklikać nawet na telefonie.

Masz prawo powiedzieć, że układ nie oddaje charakteru marki, że kolor jest nietrafiony, że nagłówek za mały. Dwie, trzy rundy poprawek to standard i nie powinnaś się za nie czuć winna. Jednocześnie staraj się dawać konkretny feedback. Zamiast „jakoś mi nie leży” powiedz: „ta sekcja wygląda zbyt korporacyjnie, a moja marka jest swobodna i ciepła”. Im precyzyjniej mówisz, tym szybciej wykonawca trafi w punkt – i tym mniej rund będziecie potrzebować, a współpraca będzie szła lepiej.

Wdrożenie i kodowanie

Projekt zaakceptowany, zaczyna się budowanie strony. Tu Twoja rola nieco maleje, ale nie znika. Dobry wykonawca udzieli Ci podglądu na stronę w wersji testowej. Możesz klikać i sprawdzać różne elementy, ale wstrzymaj się z uwagami dopóki wykonawca nie da znać, że faktycznie jakiś element jest skończony. Na etapie budowy jasnym jest że nie dostaniesz maila z formularza kontaktowego.

Na tym etapie szczególnie ważna jest cierpliwość – kodowanie trwa i nie wszystko da się pokazać w trakcie pracy. Ale jeśli wykonawca milczy przez dwa tygodnie bez słowa wyjaśnienia, masz pełne prawo zapytać, co się dzieje. Ustalony na początku rytm komunikacji właśnie po to istnieje, żebyś nie musiała zgadywać.

Sesje poprawkowe i testy

Strona stoi, ale zanim trafi do sieci, trzeba ją sprawdzić. To moment, w którym wychodzą literówki, niedziałające linki i przyciski, źle wyświetlające się sekcje na tablecie. Dobry wykonawca sam zrobi testy przechodząc listę kontrolną przed publikacją.

Sesje poprawkowe to normalna część procesu, nie powód do frustracji. Traktuj je jak ostatni szlif przed wyjściem na scenę. Ważne tylko, żeby trzymać się ustalonej liczby rund. Każda dodatkowa runda to czas i dodatkowe koszty.

Launch i co dalej

Dzień publikacji. Upewnij się, że dostajesz pełne dostępy administracyjne, backup strony i krótkie szkolenie z obsługi panelu. Jeśli domena albo hosting wciąż wiszą na wykonawcy – to jest moment, żeby je przejąć.

Strona internetowa to nie jest produkt jednorazowy jak wizytówka wydrukowana w tysiącu egzemplarzy. Wymaga aktualizacji, czasem drobnych poprawek, okazjonalnej rozbudowy. Dlatego dobrze jest wiedzieć od początku, czy wykonawca oferuje jakiś pakiet wsparcia w pierwszych tygodniach po wdrożeniu i ile kosztuje dalsza opieka. Wielu specjalistów proponuje miesięczne pakiety utrzymaniowe – aktualizacje wtyczek, monitorowanie bezpieczeństwa, drobne zmiany w treści. To wygodne, bo nie musisz za każdym razem szukać pomocy od nowa.

Czerwone flagi, na które warto uważać

Na koniec kilka słów o czerwonych flagach. Jeśli ktoś obiecuje Ci pełną stronę w trzy dni za pięćset złotych, nie pyta o cele biznesowe, nie pokazuje portfolio i nie chce podpisać żadnej umowy – odpuść. Jeśli po wpłaceniu zaliczki kontakt się urywa na dwa tygodnie – odpuść. Jeśli wykonawca naciska na stuprocentową przedpłatę przed rozpoczęciem jakichkolwiek prac – odpuść. Lepiej stracić tydzień na szukanie kogoś innego niż miesiące na ratowanie projektu, który od początku był skazany na problemy. Więcej czerwonych flag:

  • Brak umowy (pomijając kwestie rozliczeń — prawa autorskie!). Takie sytuacje zazwyczaj kończą się tym, że nie masz ani pieniędzy ani strony
  • Wykonawca nie pyta o Twój cel i grupę docelową
  • Jedno z pierwszych pytań wykonawcy jest o kolory/logo
  • Niemożność skontaktowania się przez kilka dni
  • Brak możliwości zobaczenia strony internetowej przed ostateczną płatnością
  • Obietnica strony „w tydzień” lub za bardzo niską cenę (rzadko w dobrej jakości, ale warto sprawdzić, co dokładnie to oznacza.

Dobra współpraca z wykonawcą strony internetowej nie wymaga od Ciebie wiedzy technicznej. Wymaga trzech rzeczy: jasnych ustaleń na starcie, regularnej komunikacji w trakcie i wzajemnego szacunku. Traktuj wykonawcę jak partnera, nie jak maszynkę, do której wrzucasz pieniądze i czekasz na efekt. Zadawaj pytania, mów wprost, co Ci nie pasuje, ale też dostarczaj materiały na czas i szanuj ustalone ramy.

Wtedy strona, którą dostaniesz, nie będzie kompromisem, na który się zgodziłeś z bezsilności. Będzie dokładnie tym, czego potrzebujesz. Jeśli dostałaś świetną ofertę, ale coś budzi Twoje wwątpliwości — napiszna kontakt@infoblogerka.pl – odpowiem na Twoje pytania.

Gabriela Kurowska

Gabriela Kurowska

specjalista WordPress, szkoleniowiec WordPress dla freelancerów, a także projektantka użytecznych stron internetowych, sklepów i platform kursowych na WordPressie. Dzięki wiedzy o architekturze informacji, zachowaniach użytkowników i zasadach użyteczności tworzy strony, które przede wszystkim skutecznie wspierają biznes jej klientów. Fanka Gutenberga i lekkich rozwiązań

Artykuły: 361

Zapisz się na WordPressowy Newsletter po więcej

Pamiętaj, że zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które podasz w formularzu zgodnie z Polityką prywatności. Administratorem danych osobowych jest Gabriela Kurowska NIP 6772361178

Dodaj komentarz

Dodając komentarz na moim blogu, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które podasz w formularzu zgodnie z Polityką prywatności. Administratorem danych osobowych jest Gabriela Kurowska prowadząca dzialalność gospodarczą wpisaną do CEiDG pod numerrm NIP 6772361178

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *