Zapisz się na bezpłatny WordPressowy newsletter i odbierz checklistę za 0 zł!
Dowiedz się, na co zwrócić uwagę przed oddaniem strony klientowi, by była bezpieczna i funkcjonalna!

Dowiedz się, na co zwrócić uwagę przed oddaniem strony klientowi, by była bezpieczna i funkcjonalna!


Nie masz czasu, budżetu ani cierpliwości na SEO, ale chcesz, żeby klienci Cię znajdowali?
Nie musisz od razu inwestować w agencję. Nawet na początek tego nie polecam. Trudno jest znaleźć kogoś, kto robi to naprawdę dobrze i weźmie odpowiedzialność za wyniki. Słyszałam raz o sytuacji, w której agencja nawet nie miała dostępu do panelu administracyjnego strony… a przecież SEO to nie tylko pozyskiwanie linków zewnętrznych).
Na początku dowiedz się w ogóle, z czym się je to SEO, zanim to zlecisz. Będziesz wiedzieć, na co zwracać uwagę, co agencja robi i jakie są tego rezultaty. Nie traktuj tego po macoszemu, bo się na tym nie znasz „a oni coś tam przecież robią”.
Są rzeczy, które zrobisz sama — bez kodowania, bez paniki i bez poświęcania na to całych dni.
To będą proste rady, ale uwaga — to, że coś jest „proste”, nie znaczy, że można to olać, a niestety na dużej ilości stron WWW (nawet tych robionych przez agencje) widać, że nikt o to nie zadbał. Jak to się mówi? Grosz do grosza… i tak dalej.
Brak widoczności w Google to jak stoisko na targu ustawione za w najdalszym rogu za śmietnikami. Możesz mieć genialne i tanie rzeczy, ale nikt tam nie zajrzy, więc nic nie sprzedasz.
Więc zanim znowu wrzucisz „coś” na Instagram (bo tak trzeba, ale w sumie za tym nie przepadasz), a potem będziesz się zastanawiać, czemu nikt nie kupuje — ogarnij swoje SEO.
Co możesz zrobić samodzielnie jeśli chodzi o SEO:
Meta title to coś, przez co Google rozpoznaje, na jaki temat jest strona — wpisz tam słowa kluczowe np. Strony internetowe Kraków
Meta decription to opis strony do 160 zzs, który jest przeznaczony dla użytkownika (nie dla botów) — ma go zachęcić do kliknięcia Twojego linka na stronie z listą wyników wyszukiwania (SERP).
Upewnij się, że te meta są zwięzłe, zawierają frazy kluczowe i mają sens.
Nie zostawiaj tych cyferek prosto z aparatu: „DSC0021.jpg”. Zmień nazwę pliku, używając opisu co znajduje się na zdjęciu, chyba że to grafika czysto dekoracyjna. Możesz użyć też słów kluczowych „gabriela-kurowska-freelancerka-wordpress-krakow.avif”.
To nie tylko kwestia dostępności. Ten tekst jest odczytywany przez czytniki ekranów osób mających problemy ze wzrokiem (co uniemożliwia też korzystanie ze zwykłego sprzętu do odwiedzania stron WWW).
Jest to też sposób na podpowiedzenie wyszukiwarce, co pokazujesz — atrybuty alt nie powinny być puste, chyba że zdjęcie jest czysto dekoracyjne. Widziałam różne praktyki od kopiowania po prostu nazwy liku w to miejsce, po piękny zwięzły opis pełnym zdaniem. Jedno jest pewne – nie zostawiaj tego przypadkowi.
Nie wrzucaj nagłówków „na oko” to tekstu, ani nie sugeruj się wielkością fontu w danym nagłówku (to można samodzielnie zmienić).
Oznaczenia nagłówków H1 czy H2 nie służą do stylizacji wizualnej. One są hierarchiczne, co oznacza, że należy ich używać jak w spisie treści:

Na jednej stronie/podstronie może być tylko jeden nagłówek H1 i musi być on użyty jako pierwszy nagłówek. Jest on najważniejszy. Hierarchia nagłówków — pomaga Google zrozumieć, co jest najważniejsze (H1), co ważne (H2), co mniej ważne (H3) itd.
Proste, a działa. To podstawa budowania struktury strony. Internet to po prostu sieć powiązań pomiędzy różnymi tematami. Tak samo jest na Twojej stronie internetowej. Zbuduj 2-3 filary treściowe (jak u mnie na blogu wordpress, wa i kompetencje cyfrowe) i obuduj je treściami, do których można linkować.
Czy w Twoim opisie oferty są słowa, które klient wpisuje w Google? Czy raczej Twoje wewnętrzne flow?
Wykorzystaj takie narzędzia jak Ubbersuggest czy Answer the Public, aby dowiedzieć się, czego szukają w sieci Twoi potencjalni klienci, a następnie używaj tych fraz na Twojej stronie internetowej. Pisz artykuły, dodaj te frazy na zakłądki z ofertą.
Wolna strona = niska pozycja. Użyj np. PageSpeed Insights czy Pingdom Tools i zobacz, co możesz poprawić. Kilka tipów ode mnie:
Wtyczka nie sprawi, że nagle, magicznie będziesz widoczna w Google. Te wtyczki mogą poprowadzić Cię za rękę przy pisaniu postów na bloga (kojarzysz te zielone fistaszki, że coś zrobiłaś dobrze i czerwone jak coś jest źle zrobione?), ale magicznie nie zrobią optymalizacji.
Wtyczki nie rozpoznają polskiej deklinacji i często są używane tylko po to, by świeciło się na zielono. A nie o to tu chodzi. Celem jest trafianie w potrzeby użytkownika i intencje wyszukiwania — a nie zbieranie punktów we wtyczce. Za to Google doskonale odmianę rozpoznaje, natomiast nie lubi stron, na których celowo są upchane słowa kluczowe (keyword stuffing).
Nie mówię, żeby zupełnie nie korzystać z Chata GPT, ale niech te treści będą użyteczne, a nie — znowu — pisane tylko po to, by nasycić stronę słowami kluczowymi. Nie kopiuj na ślepo z Chata, daj coś od siebie — niech Chat będzie tylko pomocnikiem w ułożeniu myśli. Nie pisz, bo „trzeba mieć bloga”. Google widzi, czy coś ma wartość, czy tylko klepiesz słowa kluczowe. A jak dobrze pójdzie, to może Cię nawet pokaże w Google AI Overview? O Google AI Overwiev pisałam nawet w mojej rubryce na portalu GIRLBOSSKIE.
Niech Google wie, co tam masz! Sitemapę wrzucasz raz, a roboty dostają mapę skarbów do każdej Twojej podstrony. Bez niej mogą błądzić jak po osiedlu bez GPS-a. To nie jest opcjonalne — warto to zrobić jak najszybciej po opublikowaniu strony. Oprócz tego w GSC możesz też prosić o szybsze zindeksowanie nowych treści — to może być gamechanger!
Wydaje Ci się że to nie ma nic wspólnego z SEO? Google nienawidzi niebezpiecznych stron. Jeśli Twoja wtyczka ma lukę, a Ty jej nie załatasz (właśnie poprzez aktualizację), możesz dostać bana, ostrzeżenie w wynikach wyszukiwania („Ta strona może być niebezpieczna”) albo wylecieć z indeksu. Dodatkowo przestarzałe wtyczki często spowalniają stronę — a jak już wiemy: wolna strona = gorsze SEO. Każda aktualizacja to często poprawka optymalizacyjna.
Google kocha świeżość. Artykuł raz na dekadę nic nie da. Pisz bloga, wrzucaj case study, aktualności, porady. Nie klep słów kluczowych tylko dla SEO — pisz realne treści dla klientów, którzy mają pytania, a Ty masz na nie odpowiedzi. Edukuj tych rozglądających się i zachęcaj do zakupu przez dobre CTA i nowe oferty. Pokaż, że działasz i rozwijasz się!
Jeśli czujesz, że Twoja strona nie robi roboty, jaką powinna — nie czekaj, aż będzie za późno. SEO to nie projekt „na kiedyś” i nie coś, co można załatwić wtyczką. To codzienna higiena Twojego biznesu w sieci, to proces, któego jeśli nie zaczniesz, to wyników nie będzie.
Zacznij od jednego punktu dziennie. To nie musi być rewolucja. Wystarczy systematyczne działanie.
Ps. Chcesz wiedzieć więcej o WordPressie i o tym jak tworzyć funkcjonalne, czytelne i skuteczne strony WWW – z przemyślaną architekturą, dobrą obsługą klienta i sprawdzonym procesem współpracy? Nauczę Cię tego!

Ps. Chcesz wiedzieć więcej o WordPressie i o tym jak tworzyć funkcjonalne, czytelne i skuteczne strony WWW – z przemyślaną architekturą, dobrą obsługą klienta i sprawdzonym procesem współpracy? Nauczę Cię tego!
Sprawdź kurs WordPressPLUS w którym daję Ci wiedzę nie tylko o samym WordPressie, ale także o strategii planowania strony, rozwiewam wątpliwości o technikaliach i pokazuję, jak wygląda proces pracy z klientem! A nawet dam Ci swoją własną checklistę podsumowującą pracę!