Zapisz się na bezpłatny WordPressowy newsletter i odbierz checklistę za 0 zł!
Dowiedz się, na co zwrócić uwagę przed oddaniem strony klientowi, by była bezpieczna i funkcjonalna!

Dowiedz się, na co zwrócić uwagę przed oddaniem strony klientowi, by była bezpieczna i funkcjonalna!


Jeśli Twoja strona wygląda jakby krzyczała: KLIKNIJ! KUP! ZAPISZ SIĘ! – to mam dla Ciebie wiadomość. To nie jest sprzedaż, tylko praca bez założeń, bez przemyślanego celu. Taki atak paniki w pikselach. I tu pojawia się pytanie, które z pozoru brzmi jak semantyczna nuda, ale jest fundamentem, od którego wszystko się zaczyna: czy Ty tworzysz landing page, czy one page?
Jeśli sama nie wiesz, co robisz – to nie dziw się, że użytkownik też nie wie, co kliknąć.
Choć oba bywają „pojedynczymi stronami”, one page i landing page to dwa zupełnie różne narzędzia biznesowe.
One page to strona, która zawiera wszystkie elementy zwykłej wizytówki, jak np. home, o mnie, podstrona z ofertą, opinie, kontakt – tylko że w formie przewijalnej. Wszystkie te elementy są umieszczone na stronie głównej i nie ma innych podstron czy zakładek. Mamy też menu, które pozwala nawigować właśnie przez te sekcje. To taki kompaktowy home, dobry na start lub przy prostych usługach.
Landing page to strona zorientowana na jeden cel – konwersję. Ma prowadzić do jednej akcji: zapisu, zakupu, kliknięcia. Nie rozprasza, nie zachęca do zwiedzania. Nie ma menu, nie ma skrótów – wszystko podporządkowane temu, co chcesz, żeby użytkownik zrobił.
Trzy razy ten sam nagłówek. „Kurs, który zmieni Twoje życie” – raz na żółto, raz na różowo, wyboldowane, kursywa, ściany tekstu (niby w akapitach ale jednak bez przekazu) słabe, „suche” zdjęcia ze stocka. Video, 15 opinii, 3 gratisy, timer, formularz, inny formularz, Q&A, a na końcu przycisk: „kup teraz” (albo „kup TERAZ!” – bo wersja caps lock też była testowana). To nie działa. To nie daje przestrzeni na decyzję. To daje użytkownikowi tylko jedno: informacyjny overload.
A przecież masz WordPressa. Masz wolność, elastyczność, design – nie musisz kopiować landingów zrobionych na kolanie. Zrób to na spokojnie i dobrze.
Jeśli chcesz, żeby ktoś kliknął i dostąpiła Cię łaska jej ekscelencji konwersji, to najpierw daj użytkownikowi przestrzeń, żeby pomyślał. Nie chodzi o to, żeby upchnąć wszystko wszędzie naraz.
Chodzi o to, żeby poprowadzić użytkownika za rękę, od punktu A do punktu Z.
Po pierwsze mówi o problemach użytkownika w taki sposób, by czuł, że właśnie tu jest zrozumiany. Użytkownim ma poczuć, że będzie miał efekty jeśli skorzysta z oferty.
Po drugie zaprasza do wykonania jakiejś akcji, ale tylko jednej! Czyli: albo zapis na newsletter, albo kupno jakiegoś produktu albo kontakt przez formularz kontaktowy. Jeśli masz dwa produkty, to robisz osobne landingi dla każdego z nich.
Po czwarte nie przytłacza wieloma elementami. Projektant świadomie musi wykorzystywać nie tylko elementy graficzne, kolory, ale także i pustą przestrzeń. Landing nie musi być długi. Ważne, żeby przekazywał informacje, które dotrą do użytkownika i go przekonają. Nie musisz 7 razy powtarzać tego samego tylko w inny sposób.
Po piąte buduje zaufanie, zanim poprosi o dane karty.
To solidna podstawa landinga, ale jeśli potrzebujesz przewodnika od A do Z po pracy przy projektowaniu stron WWW, to zapraszam do mojego kursu WordPressPLUS.

Ps. Chcesz wiedzieć więcej o WordPressie i o tym jak tworzyć funkcjonalne, czytelne i skuteczne strony WWW – z przemyślaną architekturą, dobrą obsługą klienta i sprawdzonym procesem współpracy? Nauczę Cię tego!
Sprawdź kurs WordPressPLUS w którym daję Ci wiedzę nie tylko o samym WordPressie, ale także o strategii planowania strony, rozwiewam wątpliwości o technikaliach i pokazuję, jak wygląda proces pracy z klientem! A nawet dam Ci swoją własną checklistę podsumowującą pracę!