Zapisz się na bezpłatny WordPressowy newsletter i odbierz checklistę za 0 zł!
Dowiedz się, na co zwrócić uwagę przed oddaniem strony klientowi, by była bezpieczna i funkcjonalna!

Dowiedz się, na co zwrócić uwagę przed oddaniem strony klientowi, by była bezpieczna i funkcjonalna!


Wtyczka, która robi wszystko.
Formularze, SEO, popupy, slider, cache, backup, latte na owsianym. Tzw. all-in-on, czyli wtyczka do wszystkiego, a w praktyce do niczego, bo „kup PREMIUM”.
Być możesz myślisz teraz: skoro tak, to może jedna wtyczka do wszystkiego jest lepsza niż kilka mniejszych?
No właśnie… nie. Jeśli masz jedną wtyczkę-kombajn, to:
1. Zadaj sobie proste pytanie: ile procent jej możliwości faktycznie wykorzystujesz, zwłaszcza w darmowej wersji? Zwykle odpowiedź brzmi: „niewiele”. W praktyce lepiej mieć trzy małe, wyspecjalizowane wtyczki, które wykorzystujesz w 100%, niż jedną „potężną”, z której używasz 10% i jeszcze musisz zapłacić, żeby odblokować resztę, by wykorzystać kolejne 10%.
2. Dochodzi do tego realne ryzyko techniczne. Gdy wtyczka-kombajn wysypie się po aktualizacji, to razem z nią lecą formularze, popupy, SEO i pół strony. Przywracanie i testowanie robi się bolesne i czasochłonne. Gdy padnie jedna mała wtyczka, problem jest zazwyczaj lokalny, łatwy do wykrycia i szybki do zastąpienia innym rozwiązaniem.
Yoasta nie używam już od bardzo dawna. Właściwie od momentu, kiedy coraz więcej sensownych funkcji zaczęło znikać z wersji darmowej. Teoretyczną alternatywą jest All in One SEO (nota bene z podatnością z listopada/grudnia 2025) albo jego najbliższy konkurent, czyli Rank Math SEO. Z tą drugą wtyczką dogaduję się bardziej, bo w podstawowej wersji nie jest aż tak agresywnie okrojona.
Obie te wtyczki (Yoast i Rank Math) stały się popularne wśród laików dlatego, że „prowadzą użytkownika za rękę”, między innymi za pomocą kolorowych znaczników, jak na screenie niżej. U mnie w większości są czerwone, bo je po prostu olałam (i nic się nie zmieniło). Chcę przejść na inne rozwiązanie, ale jest z tym trochę pracy, więc to odkładam. Prawda jest jednak taka, że wcale ich nie potrzebujesz, szczególnie jeśli robisz to tylko po to, żeby Twój mózg dostał szybki zastrzyk dopaminy, kiedy na ekranie zapalą się wszystkie zielone kropki.

Nawet po spełnieniu wszystkich żądań wtyczki Twoja strona nie wskoczy magicznie na pierwsze miejsce w SERP-ach (Search Engine Results Page). A gdy napiszesz 10 sensownych wpisów na bloga, bardzo szybko zrozumiesz, na czym ta gra naprawdę polega i te kolorowe wskaźniki przestaną być potrzebne, a zaczną tylko irytować.
W praktyce liczy się głównie to: pisz dobre tytuły (HTML TITLE, niezbyt długie, tj. maks. 70 zzs) i sensowne, zachęcające zajawki (HTML DESCRIPTION, około 160 zzs). Oczywiście zasad dobrego SEO na stronie jest więcej, ale to już temat na inną historię.
Alternatywa: Simple SEO Improvements.
Używam tej wtyczki od dłuższego czasu na stronach klientów i sprawdza się naprawdę solidnie. Najbardziej lubię w niej to, że daje realną kontrolę nad kluczowymi aspektami indeksowania, bez całej tej marketingowej otoczki „zielonych kropek”. Ma też sekcję „własny kod”, więc jeśli nie chcesz grzebać w plikach motywu, możesz w jednym miejscu wkleić np. skrypt ciasteczek czy inne integracje (zamiast dokładać kolejną wtyczkę).
WPForms, Forminator (z podatnością w styczniu 2026) czy Ninja Forms / The Contact Form (podatność w grudniu 2025) na pierwszy rzut oka wyglądają jak „profesjonalne” narzędzia do formularzy. Z WPForms korzystałam jeszcze w czasach, gdy zdarzało mi się pracować na Elementorze, choć już wtedy czułam, że coś tu nie gra.
Dlaczego? Nie lubię wtyczek, które nie pracują w natywnych oknach WordPressa, tylko w swoich własnych „fancy” panelach z nowoczesnym UI. Wolę prostą wtyczkę o standardowym wyglądzie, ale lekką, przewidywalną i bez zbędnych fajerwerków typu animacje czy przejścia, które tylko obciążają zaplecze i spowalniają pracę. Każda taka wtyczka wygląda inaczej i ma własną logikę obsługi, więc zamiast jednego spójnego panelu administracyjnego robi się patchwork z przypadkowych interfejsów, a ja mam wrażenie, że ten cały „nowoczesny” wygląd służy głównie do przykrywania niedoróbek funkcjonalnych. Ładnie wygląda, ale pod spodem dalej jest bałagan
Do tego dochodzą agresywne przyciski „Kup Premium” oraz blokowanie większości sensownych funkcji za paywallem.
Alternatywa:Zamiast kombajnów do formularzy używam wbudowanego formularza w Kadence Blocks, dzięki któremu mogę stworzyć dowolny formularz, podpiąć zapis na newsletter a z Roadmapy Kadence wynika, że pracują nad integracją płatności do formularzy.
Jeśli nie korzystasz z Kadence Blocks to skorzystaj z Contact Form 7. No i oczywiście zachęcam do przesiadki na Gutenberga, szczególnie z Elementora i Divi ale też innych builderów.
Tu będzie krótko, bo nie ma debatować. Na pewno znasz Google Site Kit albo MonsterInsights. Tyle że Site Kit fatalnie wpływa na wydajność strony i pokazuje tylko okrojone dane, a MonsterInsights robi w zasadzie to samo, tylko w innej skórce. Sam skrypt analityczny już obciąża stronę, a dokładanie do tego jeszcze jednej wtyczki to dokładanie kolejnej warstwy balastu.
Alternatywa: Google Analytics – po prostu – bez żadnej wtyczki. Nie potrzebujesz dodatkowo obciążać strony, żeby zobaczyć statystyki. Wszystko i tak sprawdzasz w panelu GA4.

Ps. Chcesz wiedzieć więcej o WordPressie i o tym jak tworzyć funkcjonalne, czytelne i skuteczne strony WWW – z przemyślaną architekturą, dobrą obsługą klienta i sprawdzonym procesem współpracy? Nauczę Cię tego!
Sprawdź kurs WordPressPLUS w którym daję Ci wiedzę nie tylko o samym WordPressie, ale także o strategii planowania strony, rozwiewam wątpliwości o technikaliach i pokazuję, jak wygląda proces pracy z klientem! A nawet dam Ci swoją własną checklistę podsumowującą pracę!